Zapytany o to, dlaczego wybrał na miejsce założenia organizacji akurat “naszą” dzielnicę, Dragan odpowiedział: tu nie ma nic, tutaj się nic nie dzieje.
W porównaniu z takimi dzielnicami Skopje jak Aerodrom czy nawet Avtokomanda, Gjorce Petrov rzeczywiście wypada słabo w kwestii jakichkolwiek aktywności dla młodzieży. Na pewno jest to min. kwestia lokalizacji, Gjorce leży na końcu Skopje, około 25 minut autobusem od centrum (co na tutejsze standardy skopskie znaczy: daleko!), w pobliżu nie ma nai kina, ani domu kultury, daleko do uniwersytetu i któregokolwiek z domów studenckich. Do głównej ulicy przytuliły się dwa duże supermarkety (bez kryptoreklamy:P) i nowe, zaledwie dwumiesięczne centrum handlowe – oszklona niebieska bryła, w której wnętrzu jeszcze nie byłam. W okolicy jest wyjątkowe zagęszczenie sklepów z kafelkami (ceramika łazienkowo-kuchenna) i różnego rodzaju domowymi-budowlanymi przedmiotami typu: rurki, druty, gwoździe. 2 minuty od domu jest burekdżilnica, kilka budek z sandwiczami, kilka kiosków, ba, są nawet świeżo prażone kikiriczki (orzeszki ziemne). Dzielnica jest w prawie 90% macedońska, nie uświadczysz w niej strzelistych wież i regularnych wołań imama; (podobno) w pobliżu jest cerkiew, zlokalizowałam także najbliżej położoną małą siłownię i malutki park. Chwilowe obniżenie temperatury zniechęca do bardziej intensywnej eksploracji Gjorce:)