O parku pak…
Opublikował/a Eyen w dniu czerwiec 23, 2008
Być metalką chodzącą do parku, to być groźną. Skopska šmizla w stylu black ubiera się w wiadomych barwach, ma długie włosy a na szyi nosi pentagram. Spogląda złowrogo spod wytuszowanych rzęs i wykrzywia karminowe, bordowe, purpurowe bądź czarne usta. Metalka zna nazwy zagranicznych kapel ze sceny metalowej i słyszała nazwisko LaVey. Nie lubi dziewczyn nie w klimacie lub w ogóle nie lubi dziewczyn.
Połowa młodzieży ze Skopje latem upija się w parku. Miasto jest puste, na darmo szukać towarzystwa po kafanach, ploštad jest drogi, nudny i dla turystów, pod Majką Teresą trwa plac budowy (unijna inwestycja). Na krawędzi parku, blisko fontanny, są dwa całodobowe kioski. Półtoralitrowe Skopsko kosztuje niewiele ponad 100 dinarów (ok 6 zł), i to w komplecie z plastikowymi kubeczkami. Piwo DAB jest jeszcze tańsze. Popularnym trunkiem na gorące wieczory jest białe wino z sokiem/napojem lub czerwone z coca-colą (w tańszej wersji cockta). Do późnej nocy przy fontannie stoją sprzedawcy prażonej kukurydzy, orzeszków, słonecznika, otwarte są też w pobliżu: burekdżilnica i sandwiczara.
Większość młodych ludzi, jak słyszałam, ulega także pokusie konsumpcji środków otwierających wrota na inne stany świadomości. Podobno w Skopje niedawno minął kryzys trawy i teraz znów można ją nabyć od sprawdzonych znajomych. Farmacja w Macedonii jest niezwykle oporna we wprowadzaniu rerecept na lekarstwa: tromadole, leksiliumy, psychotropy i środki na uspokojenie można kupić ot, tak. O najmłodszych mówi się, że wąchają klej. Można też zdobyć grzyby i ekstazy, heroinę i inne wynalazki. Czasem myślę, że pół miasta chodzi na dragach.
